fbpx

Odchudzanie – czy badania genetyczne pomagają schudnąć?

Autor Magdalena Błaszczak
odchudzanie-badania-genetyczne-portal

Przyszedł do mnie mężczyzna, który na przestrzeni krótkiego czasu bardzo przytył. Żadna dieta nie przyniosła rezultatów. Postanowił zrobić sobie badania genetyczne. Okazało się, że nie miał aktywnego genu otyłości. – Jak to? – wykrzyknął oburzony. To dlaczego jestem taki gruby?

agnieszka-piskala

Agnieszka Piskała-Topczewska o badaniach genetycznych w odchudzaniu

dietetyczka, diet coach

Badania różnych agencji badawczych potwierdzają: w Polsce jest między 49% a 51% Polaków z nadwagą (BMI do 25) lub otyłością (BMI powyżej 25). Wydaje nam się to mało prawdopodobne. Jesteśmy pewni, że w najbliższej i dalszej rodzinie na pewno ich nie ma, w pracy – jest niewielu. Jedynie na ulicy zauważamy wielu tłuściochów. Z danymi liczbowymi się nie dyskutuje. Nasza waga jest za duża względem naszego wieku, płci i wzrostu. Oczywiście, bardzo łatwo to zafałszować, bo jedyny aktualnie miernik naszego „stanu odżywienia” BMI, opiera się na dwóch parametrach – wzroście (wyrażonym w metrach) i wadze (wyrażonej w kilogramach). Do tej pory nie wymyślono innego algorytmu, a z doświadczenia wiem, że panowie dodają sobie wzrostu, a panie odejmują kilogramów. No cóż, odwieczne prawo natury. Korzystam jednak z dodatkowego (nienegocjowalnego) narzędzia, jakim są testy genetyczne Genodiet Completo.

Badania genetyczne a gen otyłości

Pokazują one między innymi, czy pacjent ma korzystny czy niekorzystny układ genów odpowiadających za metabolizm kluczowych składników odżywczych i czy ma „gen otyłości”, znany fachowcom pod pseudonimem FTO. Z badań przeprowadzonych na 1000 pierwszych osób, które zdecydowały się na badanie Genodiet Completo, wynika, że jedynie 15% ludzi ma aktywny gen otyłości. Ja dietetyk właśnie należę do tej kategorii. Nie musiałam nawet robić tych testów, by utwierdzić się w przekonaniu, że fluktuacje wagi nie są mi obce. W ciągu dorosłego życia przerobiłam różne wartości na wadze, schodząc z niej albo z uśmiechem satysfakcji, albo (częściej) ze łzami frustracji. Niby moja waga według wytycznych WHO jest w normie (BMI między 20 a 25). Wizualna różnica jednak między moją wagą 65 kg, a moją wagą 49 kg jest zasadnicza. Wiem, że mam że gen otyłości, ale odpowiednią dietą, obostrzeniami, restrykcjami (które służą mojemu zdrowiu i sylwetce) jestem w stanie nad tym zapanować i utrzymać się w wadze między 49 a 50 kg). Gen otyłości niczego nie usprawiedliwia. Ba, ja nawet nie chcę w nim szukać usprawiedliwienia. Mam go, więc się zaprzyjaźniliśmy. Podobnie jak z moim niskim wzrostem i „rodzynkowym” kolorem oczu. Taka po prostu jestem.

Czy gen otyłości nie pozwala zapanować nad wagą?

Wiem jednak, co robić, żeby gen nie miał przewagi nade mną. Czasami zmuszam swoich pacjentów do obejrzenia mojego albumu rodzinnego, żeby zobaczyli, jak wyglądam ja, a jak moja mama czy babcia o figurach kuleczki. Kiedyś trafił mi się pacjent, mężczyzna, który zaniepokoił się swoim szybkim przyrostem wagi. Zdecydował się zrobić badania genetyczne, bo żadna z licznych diet, jakie stosował, nie przyniosła rezultatu. Jakie było jego zdziwienie, kiedy okazało się, że jego FTO jest nieaktywny. Nie uwierzył, zażądał powtórzenia badania. Kiedy dał już upust emocjom, przeszliśmy do merytorycznej rozmowy. Wywiad dietetyczny na temat rodziców, rodzeństwa, przyniósł informację, że grubasów w rodzinie nie było. Wiedziałam, że jest mu wygodniej zwalić swoje dodatkowe kilogramy na siedem pokoleń wstecz niż na własne zaniedbanie. Z takim dziedzictwem przecież się nie wygra! Niestety, historia jego życia wprost prowokowała otyłość. Młody chłopak, którego rodzice, dziadkowie i pradziadkowie ciężką fizyczną pracą uprawiali ziemię, zamarzył o miejskim życiu. Skończył studia, rodzice sprzedali kilka hektarów, aby kupić mu mieszkanie w Wilanowie. Po to, by do pracy miał blisko. Zaczął więc korporacyjny styl życia: rano kawa, potem przez osiem godzin bez jedzenia (bo praca), potem powrót do domu (z garażu do garażu) i pizza przywieziona do domu na obiad/kolację/obiadokolację. I siedzieliśmy naprzeciwko siebie: ja, chuda dietetyczka z genem otyłości i otyły pracownik korporacji z warszawskiej firmy z nieaktywnym genem FTO. Potem wyciągnęłam album rodzinny i tym go przekonałam.

Gen otyłości a rozmiar 34

Morał: Nic nie usprawiedliwia tego, jak wyglądamy i ile ważymy. Ktoś, kto ma gen otyłości, może wyglądać zdrowo i nosić rozmiar 34. Może być też ktoś, kto swoją lekkomyślnością sam sobie „wyhoduje” nadwagę, mimo dobrych genów. Od tej pory, kiedy słyszę rodziców, a przede wszystkim pacjentów od progu witających mnie słowami: „Witam, chcę schudnąć, ale to będzie trudne, bo wszyscy w mojej rodzinie są grubi i to u nas genetyczne”, biorę 10 głębokich wdechów. W mniej lub bardziej dyplomatyczny sposób tłumaczę stan rzeczy w myśl przemądrej refleksji, którą już cytowałam: „Kto chce – szuka sposobu, kto nie chce – szuka powodu”.
To, jak wyglądasz, nie jest winą czy zasługą twojej rodziny. To wyłącznie twoja wina lub zasługa. Zmierz się z nią z godnością, nie zrzucaj odpowiedzialności na innych. Pacjenci, którzy razem ze mną przepracowali ten temat, schudli zdecydowanie szybciej niż ci, którzy wyszukiwali w przeszłości swoich otyłych przodków.

* w materiale wykorzystano fragmenty książki „Chrzań te diety” A. Topczewska-Piskała, K.Romanowska

Niniejszy przekaz ma charakter niepromocyjny, nie zawiera elementów wartościujących, wykraczających poza obiektywną informację i ma wyłącznie na celu podniesienie świadomości społecznej i poczucia odpowiedzialności na temat zabiegów medycyny estetycznej.

POLECANE ARTYKUŁY

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności Akceptuję Polityka Prywatności

Polityka Prywatności