fbpx

Martwica skóry – objawy, postępowanie

Autor Magdalena Błaszczak
Dr Marek Wasiluk o postępowaniu w martwicy twarzy

Aby wykonywać zabiegi z zakresu medycyny estetycznej, trzeba mieć oczywiście odpowiednie uprawnienia. Warto sobie uświadomić, że żaden, nawet pozornie błahy zabieg, nie jest w stu procentach bezpieczny. Niezbędna jest perfekcyjna znajomość anatomii twarzy oraz spora dawka pokory. 

Dr Marek Wasiluk o objawach i postępowaniu w martwicy tkanek

Lekarz medycyny estetycznej z Kliniki Triclinium

Unerwienie i unaczynienie twarzy

Nerwy wychodzą z mózgu i biegną obwodowo do różnych części ciała. Dwa najważniejsze unerwiające twarz to nerw twarzowy i nerw trójdzielny. Są one w bardzo mocno rozgałęzione, tworząc prawie cieniutką pajęczynkę. Inaczej jest z tętnicami. Krew tętnicza zasilająca twarz wychodzi z serca i dociera do mózgu tętnicami szyjnymi. Tętnice szyjne w okolicach żuchwy się rozgałęziają, dzielą na mniejsze, choć wciąż jeszcze relatywnie duże i ważne. Efekt jest taki, że jeśli uszkodzimy tętnicę np. w okolicy nosa, to możemy odciąć dopływ krwi do organów, będących powyżej i różnych struktur wewnątrz twarzy. Dlatego podkreślam fakt, że wiele współczesnych zabiegów medycyny estetycznej oddziałuje nie tylko na skórę, ale znacznie głębiej. 

Martwica jako groźne powikłanie

Powikłania wynikają często z uszkodzenia struktur twarzy. Najczęściej dochodzi do uszkodzeń naczyń krwionośnych i nerwów. Uszkodzenia naczyń są z reguły mało problematyczne, bo ich efektem jest krwiak, który po paru dniach znika. Gorzej, gdy dochodzi do zatkania tętnic, co może spowodować martwicę tkanek. Ale już szkodzenie nerwów, np. igłą podczas iniekcji, może wywołać zaburzenia czucia, dolegliwości bólowe (neuralgię), a czasem problem z ruchomością. Zaburzenia nie muszą wynikać bezpośrednio z przekłucia nerwu czy naczynka, ale także z ucisku na nie. Jeśli w okolicę podano zbyt wiele preparatu, np. kwasu hialuronowego, to może on powodować ucisk, zmniejszając przepływ krwi w naczynku lub wpływając na nerw. 

Kompleksowe leczenie martwicy skóry

Ważne jest podanie odpowiedniej dawki hilauronidazy. Nie może jej być zbyt dużo. Hialuronidaza nie rozpoznaje kwasu wstrzykniętego od naszego własnego. Jeśli się poda jej za dużo, rozpuści też własny kwas (czyli np. dodatkowo pogłębi bruzdy). Przypomnę też, że hialuronidaza nie jest środkiem obojętnym dla organizmu, a nawet może wywołać wstrząs anafilaktyczny. Nie zdarza się to często, ale trzeba być na to absolutnie za każdym razem przygotowanym. To że ktoś rozpuścił kwas, nie oznacza, że w tkankach nie zadziała się już szkoda, która nie zniknie tak sobie. Dlatego w planie leczenia należy uwzględnić mnóstwo rzeczy, a nie tylko rozpuszczenie kwasu. Bo  rozwijająca się martwica to jest już problem ogólnoustrojowy, a nie miejscowy. Dotyczy nie tylko skóry, ale również fragmentów mięśni i tkanki tłuszczowej.  Zaopatrzenie medyczne rozwijającej się martwicy to coś znacznie więcej, niż rozpuszczenie kwasu hialuronowego. Lekarz musi dostosować rodzaj leczenia do etapu, na jakim jest w danym momencie martwica. Dodatkowo przepisze najpewniej odpowiedni antybiotyk. Aby „uratować” skórę kluczowe są pierwsze dwie doby po zabiegu. Później na ratunek raczej nie ma szans.  Nie ma też cienia wątpliwości, że takie przypadki musi obejrzeć lekarz, najlepiej taki, który ma doświadczenie. 

Zasady, którymi warto kierować się w codziennej praktyce, aby uniknąć martwicy skóry:

1. Nie wolno zakładać, że jakiś zabieg jest w 100 procentach bezpieczny.
2. Nie wolno zakładać, że jakakolwiek okolica twarzy jest w 100 procentach bezpieczna, jeśli chodzi o zabiegi.
3. Nie wolno zakładać, że jeśli podczas zabiegu wykonanego tysiąc razy nic złego się nie stało, to już nigdy się nie stanie.
4. Nie wolno rutynowo zakładać, że u każdego pacjenta wszystkie nerwy i naczynia krwionośne przebiegają tak samo. Możliwe są anomalie budowy anatomicznej.
5. Warto zachować szczególną ostrożność podczas zabiegów wykonywanych w tzw. niebezpiecznych  okolicach. Trzeba obserwować co się dzieje i słuchać sygnałów pacjenta.

6. Większość lekarzy standardowo po wkłuciu się igłą aspiruje, czyli delikatne zaciąga, żeby sprawdzić, czy do strzykawki nie wejdzie krew. Jeśli nie – zakładają, że jest bezpiecznie. Nie wolno przyjmować takiego założenia. Naczynka bywają małe. Łatwo sobie wyobrazić, że wbijając igłę przebija się naczynko i i aspiruje na jego granicy. Krew nie zostanie zaciągnięta, ale przy podawaniu preparatu wystarczy drobny ruch ręki albo nieznaczne cofnięcie igły, aby preparat trafił do naczynka i zablokował je.
7. Trzeba znać anatomię twarzy i umieć sobie wyobrazić położenie tego, co się w niej znajduje. Zdarzyło mi się wiele razy, że pielęgniarka nie była w stanie pobrać krwi, bo u pacjenta nie było widać żyły. A mnie się udawało chociaż popieram krew rzadziej. Ja w takich sytuacjach wyobrażam sobie, gdzie ta żyła przebiega. A że wiem dokładnie, jaką długością igły dysponuję i kontroluję swoje narzędzia (kąt i głębokość wbicia igły), trafiam w żyłę bez problemu.

CZYTAJ TAKŻE

Jak wybrać najlepszy wypełniacz na bazie kwasu hialuronowego

Zabiegi z wykorzystaniem preparatów na bazie kwasu hialuronowego to ciągle najpopularniejsze zabiegi w medycynie estetycznej. Kwas hialuronowy jest uznawany za najbezpieczniejszy preparat stosowany do korekcji zmarszczek statycznych, wolumetrii, powiększania oraz korekty symetrii ust.

Niniejszy przekaz ma charakter niepromocyjny, nie zawiera elementów wartościujących, wykraczających poza obiektywną informację i ma wyłącznie na celu podniesienie świadomości społecznej i poczucia odpowiedzialności na temat zabiegów medycyny estetycznej.

POLECANE ARTYKUŁY

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności Akceptuję Polityka Prywatności

Polityka Prywatności