Medycyna estetyczna to nie usługa beauty. Dr n. med. Ewa Kaniowska o powikłaniach po zabiegach

Powikłania po zabiegach medycyny estetycznej wykonywanych przez osoby bez wykształcenia lekarskiego stają się poważnym problemem zdrowia publicznego. Martwice, ślepota, reakcje anafilaktyczne i trwałe uszkodzenia tkanek trafiają do szpitali, a koszty leczenia ponosi publiczny system ochrony zdrowia. Honorowa prezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych, dr n. med. Ewa Kaniowska podkreśla, że medycyna estetyczna jest świadczeniem zdrowotnym, a nie usługą beauty.

dr n. med. Ewa Kaniowska

Dermatolog z ponad 30-letnim doświadczeniem, absolwentka Akademii Medycznej we Wrocławiu. Jest założycielką Derma Puls (obecnie Kaniowscy Clinic), współzałożycielką i honorową prezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych oraz członkinią licznych organizacji branżowych. Specjalizuje się w nowoczesnych, niechirurgicznych metodach leczenia i korekty defektów twarzy oraz podejściu holistycznym. Prowadzi wykłady i szkolenia, a także publikuje w prasie branżowej i na kongresach naukowych. Zaangażowana w działalność fundacji Anti-Aging, promotorka zdrowego stylu życia.

Od lat powtarza Pani, że największym zagrożeniem w medycynie estetycznej nie są same procedury, lecz osoby bez uprawnień, które ją wykonują.

Dokładnie tak. Niekompetencja w medycynie zawsze boli – a w medycynie estetycznej boli szczególnie, bo bywa bagatelizowana. Mówimy o procedurach, które ingerują w organizm człowieka: w układ naczyniowy, nerwowy, immunologiczny. Tymczasem osoby wykonujące zabiegi, ale niebędące lekarzami, mimo znajomości anatomii funkcjonalnej czy patofizjologii powikłań w przypadku wystąpienia powikłania nie mają prawa podawać leków i włączać leczenia.

Jaką realną krzywdę może wyrządzić taka sytuacja?

Ogromną – zator tętnicy środkowej siatkówki i nagła, nieodwracalna ślepota. Martwica skóry twarzy wymagająca wielomiesięcznego leczenia. Uogólnione reakcje zapalne, przewlekłe włóknienie tkanek. To nie są „efekty uboczne zabiegów estetycznych”. To są ciężkie powikłania medyczne, z którymi każdy lekarz musi się liczyć i które powinien leczyć według konsensusu.

I te powikłania trafiają do publicznej ochrony zdrowia.

Oczywiście. Kosmetyczka czy osoba bez prawa wykonywania zawodu nie leczy powikłań. One dzwonią na 112. Pacjent trafia na SOR, potem na oddział dermatologii, chirurgii plastycznej, okulistyki, intensywnej terapii. Leczenie trwa tygodniami, miesiącami. Często wymaga hospitalizacji, kosztownych leków, zabiegów operacyjnych, rehabilitacji. Kto za to płaci? Narodowy Fundusz Zdrowia. Społeczeństwo. 

Czyli mamy do czynienia z przerzuceniem odpowiedzialności?

Dokładnie, zyski są prywatne, straty – publiczne. Osoby nieuprawnione wykonują zabiegi, pobierają opłaty, a gdy dochodzi do tragedii – pacjent staje się problemem systemu. Lekarz podejmujący się leczenia przejmuje na siebie całą odpowiedzialność, choć nie wie nawet, co zostało podane: jaki preparat, w jakiej dawce, z jakiego źródła. To jest absolutnie niedopuszczalne.

Często słyszy się argument: „Kosmetyczka robi to od lat i nigdy nic się nie stało”.

To argument całkowicie bezwartościowy. Tak samo jak fakt, że ktoś jeździł 30 lat bez prawa jazdy i nie miał wypadku. Prawo nie działa retrospektywnie i nie uznaje „szczęścia” za kwalifikację. Kosmetyczka czy kosmetolog niezależnie od doświadczenia nie ma prawa wykonywać procedur medycznych. Iniekcje, implantacje wyrobów medycznych, podawanie toksyny botulinowej czy wypełniaczy to świadczenia zdrowotne. Koniec. Tu nie ma interpretacji.

A jednak wiele osób twierdzi, że prawo jest niejasne.

To nieprawda. Prawo jest jednoznaczne. Nie istnieje żadna luka prawna. Prawo jest, brakuje za to narzędzi jego egzekwowania. Istnieje też ogromna dezinformacja, często celowo podsycana przez osoby nieprawnie wykonujące zabiegi i rynek szkoleniowy. Certyfikat z kursu nie daje uprawnień. Szkolenie nie zastępuje studiów medycznych ani prawa wykonywania zawodu. Ministerstwo Edukacji Narodowej i Ministerstwo Zdrowia wypowiadały się w tej sprawie jednoznacznie.

W debacie często pojawia się wątek pielęgniarek. Wiele z nich chce zajmować się medycyną estetyczną.

To prawda, często manipulowanym tematem jest rola pielęgniarek. Wiele osób decyduje się na ten zawód z myślą o pracy w obszarze medycyny estetycznej, nie zdając sobie sprawy z ograniczeń prawnych. Uważam, że pielęgniarki są wysoko wykwalifikowanymi profesjonalistkami medycznymi, jednak ich kompetencje są ściśle określone ustawowo. Nie mogą samodzielnie kwalifikować pacjentów do zabiegów medycyny estetycznej ani wykonywać zabiegów z tej dziedziny. Z prawnego punktu widzenia nie mają możliwości prowadzenia samodzielnej praktyki w tym obszarze niezależnie od liczby ukończonych kursów

Czyli nie istnieje luka w prawie, która zezwoliłaby pielęgniarce na wykonywanie zabiegów medycyny estetycznej? 

Nie istnieje i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Pielęgniarka nie ma prawa wykonywania zawodu lekarza. A medycyna estetyczna – w rozumieniu prawnym – jest świadczeniem zdrowotnym. Nie kosmetyką. Nie usługą beauty. Medycyną!
To, że ktoś skończył studia pielęgniarskie, nie oznacza, że może prowadzić gabinet medycyny estetycznej. To są dwie różne odpowiedzialności prawne.

Wielokrotnie podkreśla Pani różnicę między pacjentem a klientem.

Bo ona ma kolosalne znaczenie prawne i etyczne. W gabinecie lekarskim mamy pacjenta – chronionego przez ustawę, Rzecznika Praw Pacjenta, ubezpieczenie OC, procedury, dokumentację medyczną. W gabinecie kosmetycznym mamy klienta. Bez tej ochrony. Bez realnej drogi dochodzenia roszczeń. Dopiero gdy dochodzi do powikłania i osoba poszkodowana trafia do lekarza, „klient” nagle staje się pacjentem. Tylko że wtedy jest już za późno.

Często mówi Pani o etyce lekarskiej i tym, jak jest istotna w medycynie.

Bo to jest fundament. Lekarz ma nie tylko prawo, lecz także obowiązek ocenić swoje kompetencje. Prawo pozwala mi – teoretycznie – wykonać wiele procedur, ale etyka każe mi zapytać: czy potrafię? Czy jestem przygotowana na powikłanie i jego leczenie? Osoba po kursie weekendowym takich pytań sobie nie zadaje.

Co musi się jeszcze wydarzyć, by system zareagował?

Prawo istnieje. Procedury istnieją. Orzecznictwo sądowe istnieje. Teraz potrzebujemy egzekwowania przepisów i edukacji pacjentów. Medycyna estetyczna to nie zabawa, nie moda i nie rynek. To odpowiedzialność za zdrowie i życie drugiego człowieka. Powikłania po zabiegach medycyny estetycznej wykonywanych przez osoby bez uprawnień nie są marginalnym zjawiskiem, lecz narastającym problemem zdrowia publicznego. Ich skutki ponoszą pacjenci, lekarze i system ochrony zdrowia, który musi leczyć konsekwencje cudzej niewiedzy. Wbrew obiegowym opiniom prawo w tej sprawie jest jednoznaczne – nie istnieje żadna luka, istnieje jedynie brak respektowania obowiązujących przepisów. Medycyna estetyczna coraz częściej bywa przedstawiana jako lekka, niemal kosmetyczna gałąź usług, podczas gdy w rzeczywistości pozostaje pełnoprawną dziedziną medycyny, ingerującą w organizm człowieka w sposób głęboki i potencjalnie nieodwracalny. Wykonywanie iniekcji, implantowanie wyrobów medycznych, podawanie toksyny botulinowej czy substancji wolumetrycznych wymaga nie tylko sprawności manualnej, ale przede wszystkim wiedzy z anatomii, patofizjologii, farmakologii i diagnostyki powikłań. Brak tej wiedzy nie kończy się na nieestetycznym efekcie – kończy się realną krzywdą pacjenta. Osoby bez wykształcenia lekarskiego często nie są w stanie rozpoznać pierwszych objawów groźnych powikłań, takich jak zatory naczyniowe, martwica tkanek, reakcje anafilaktyczne czy uszkodzenia nerwów. Co gorsza, nie potrafią ani nie mają prawa leczyć. W praktyce oznacza to, że pacjent opuszcza gabinet w poczuciu, że „wszystko jest w porządku”, a kilka godzin później trafia na SOR z ostrym stanem zagrożenia zdrowia lub życia. Od tego momentu odpowiedzialność przejmuje publiczna ochrona zdrowia.

To właśnie lekarze w szpitalach muszą ratować skutki nieuprawnionych działań: leczyć martwice twarzy, próbować odwracać ślepotę spowodowaną zatorem tętnicy siatkówki, prowadzić długotrwałe terapie przeciwzapalne i chirurgiczne. Leczenie tych powikłań bywa wielomiesięczne, kosztowne i obciążające zarówno dla pacjenta, jak i systemu. Zyski z nielegalnie wykonywanych zabiegów pozostają prywatne, a koszty leczenia powikłań ponosi Narodowy Fundusz Zdrowia. To mechanizm głęboko niesprawiedliwy i niebezpieczny.

Certyfikaty z kursów, szkolenia komercyjne czy wieloletnia praktyka w gabinecie kosmetycznym nie nadają żadnych uprawnień medycznych. Prawo nie opiera się na doświadczeniu rynkowym, lecz na odpowiedzialności za zdrowie pacjenta. Medycyny estetycznej nie da się oddzielić od medycyny i sprowadzić do usług
beauty bez konsekwencji dla zdrowia publicznego. To nie kwestia interpretacji, lecz odpowiedzialności – za pacjenta, za prawo i za granice, których przekraczać nie wolno. 

Zabiegi estetyczne to procedury medyczne zawarte w „Katalogu procedur medycznych zarezerwowanych do wykonywania wyłącznie przez lekarzy i lekarzy dentystów” 

Rozmawiała Magdalena Błaszczak

Niniejszy przekaz ma charakter niepromocyjny, nie zawiera elementów wartościujących, wykraczających poza obiektywną informację i ma wyłącznie na celu podniesienie świadomości społecznej i poczucia odpowiedzialności na temat zabiegów medycyny estetycznej

Polecane artykuły

Drogi Użytkowniku!

Serwis internetowy www.estetyczny-portal.pl przeznaczony jest dla profesjonalistów, osób posiadających wykształcenie w zakresie medycyny estetycznej oraz dla przedsiębiorców zainteresowanych produktami medycyny estetycznej w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą.

Przechodząc dalej oświadczasz, że

Jestem świadoma/świadomy, że treści na stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów, oraz jestem osobą posiadającą wykształcenie w dziedzinie medycyny estetycznej tj.: lekarzem, pielęgniarką, położną, kosmetologiem, farmaceutą, felczerem, ratownikiem medycznym, lub jestem przedsiębiorcą zainteresowanym medycyną estetyczną w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Estetyczny Portal
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.