Klinika Miracki to dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w polskiej medycynie estetycznej. Siedem placówek, zespół specjalistów, nowoczesne technologie i doświadczenie oparte na tysiącach wykonanych zabiegów. Lek. Krzysztof Miracki wraz ze swoją żoną Kariną Dudek–Miracką, menadżerem z międzynarodowym doswiadczeniem w branży beauty, konsekwentnie rozwijają swoją wizję w oparciu o tezę, że medycyna estetyczna to coś więcej niż poprawianie urody. Jak wyglądała ich droga do sukcesu?
Jak wyglądała droga Kliniki Miracki do silnej pozycji na rynku?
Z wykształcenia jestem laryngologiem, czyli lekarzem zabiegowym. W zawodzie pracuję już prawie 40 lat. Zaczynałem w szpitalu, przychodniach i gabinetach prywatnych. Później prowadziłem badania kliniczne nowych leków w dużej amerykańskiej korporacji, wreszcie na kilka lat wyjechałem z Polski – mieszkałem w Czechach, na Węgrzech i w Tajlandii, gdzie po raz pierwszy zetknąłem się z nowoczesną medycyną estetyczną. Pracowałem w dużym, międzynarodowym szpitalu akredytowanym przez Amerykanów, gdzie zobaczyłem oddział dermatologii zajmujący się zabiegami estetycznymi na bardzo wysokim poziomie. Było to około 2003 roku. W Polsce ta dziedzina dopiero raczkowała – postrzegano ją raczej jako fanaberię dla bogatych, a nie jako sposób dbania o zdrowie i jakość skóry. Tam zrozumiałem, że medycyna estetyczna to profilaktyka starzenia, pielęgnacja skóry i regeneracja, a nie tylko poprawa wyglądu. Zafascynowało mnie to podejście i postanowiłem przenieść je na grunt polski. Po powrocie do kraju skończyłem dwuletnie studia podyplomowe z medycyny estetycznej, a wkrótce potem otworzyłem swój pierwszy gabinet. Zainwestowałem w najnowocześniejszy wówczas laser frakcyjny i od tego momentu zaczęła się historia Kliniki Miracki.
Czy rozwój Kliniki Miracki od początku był zaplanowany na taką skalę?
Od początku to był wspólny pomysł – mój i mojej żony, Kariny Dudek-Mirackiej. Ona od lat jest dyrektorem zarządzającym kliniki i to dzięki niej udało się stworzyć z małego gabinetu nowoczesną, wielooddziałową strukturę. Ja zajmuję się stroną medyczną i szkoleniową, a ona organizacją, zespołem, wizerunkiem i strategią rozwoju. Myślę, że właśnie ta współpraca, czyli połączenie mojej pasji do technologii z jej menedżerskim podejściem i wrażliwością na potrzeby pacjentów, to jeden z kluczy naszego sukcesu. Klinika Miracki od początku miała być miejscem, w którym pacjent czuje się bezpiecznie, a lekarze mają warunki do pracy na najwyższym poziomie. Nie budowaliśmy tego biznesu w pośpiechu, a raczej krok po kroku, bardzo konsekwentnie i z przekonaniem, że jakość i zaufanie są ważniejsze niż tempo. Dziś Klinika Miracki to siedem placówek w Polsce: w Warszawie, Krakowie, Katowicach i Łodzi, a za każdą z nich stoi ta sama filozofia: bezpieczeństwo, skuteczność i zaufanie. Od pierwszego dnia przyjęliśmy zasadę, że nie idziemy na skróty: nie oszczędzamy na bezpieczeństwie, nie gonimy za modą. Nasza marka powstała na fundamentach jakości, rzetelności i partnerskiej współpracy z pacjentem. Niezwykle ważny filar to zespół, bo tworzymy klinikę razem z Kariną i lekarzami, którzy utożsamiają się z naszym podejściem. Wspólna wizja, wspólne wartości i konsekwencja w działaniu sprawiły, że Klinika Miracki stała się marką, której pacjenci ufają.
Dlaczego nowoczesne technologie są fundamentem Kliniki Miracki?
Tu mogę nieskromnie powiedzieć, że w tym byłem swego rodzaju trendsetterem. Od zawsze zależało mi na naturalnych efektach, nieprzerysowaniu, dlatego wykonuję zabiegi, które są w stanie spowolnić procesy starzenia, a przyspieszyć procesy regeneracji. Na zakup jednego z pierwszych laserów wydaliśmy tyle, co na samochód klasy Ferrari. Ale byliśmy wtedy jedyną kliniką w Polsce, która go miała. Urządzenie otworzyło przed nami zupełnie nowe możliwości w leczeniu przebarwień, blizn czy melasmy. To był ogromny krok naprzód i dowód na to, że warto myśleć długofalowo. Dziś wszystkie nasze placówki dysponują najlepszymi urządzeniami wysokoenergetycznymi. Dodam, że wszystkie zabiegi z ich użyciem wykonują wyłącznie lekarze, bo oprócz jakości priorytetem jest przecież bezpieczeństwo. Kosmetolodzy są częścią zespołu, ale mają jasno określony zakres działań – odpowiadają za pielęgnację, regenerację i opiekę po zabiegach. Pacjent zawsze ma pewność, że procedury medyczne wykonuje osoba z pełnym przygotowaniem i kompetencjami. Na rynku pojawia się wiele nowych technologii, często mocno promowanych, ale nie wszystkie mają potwierdzone bezpieczeństwo. My nie idziemy na kompromisy – wybieramy sprawdzone rozwiązania.

Na czym polega współpraca z marką Neauvia i co ją wyróżnia?
Trwa ona już kilkanaście lat. Neauvia jako pierwsza wprowadziła na rynek innowacyjne produkty na bazie kwasu hialuronowego, o zupełnie nowym sposobie sieciowania z użyciem PEG. Jest to związek chemiczny, który stabilizuje molekuły kwasu hialuronowego i wpływa na jego właściwości fizyczne i reologiczne. Dzięki temu wypełniacze Neauvia sieciowane PEG są wysokoplastyczne oraz zachowują pamięć kształtu, co sprzyja naturalnym efektom i lepszej integracji z tkankami. To od zawsze było najważniejsze w mojej pracy. Co więcej, w przeciwieństwie do innych preparatów dostępnych na rynku Neauvia ma lepszą wydajność, więc aby uzyskać ten sam efekt, wystarczy użyć mniej produktu. To zwiększa z kolei bezpieczeństwo, bo im mniej materiału wprowadzamy do tkanek, tym mniejsze ryzyko reakcji alergicznej. Preparaty te mają także większą stabilność, nie przemieszczają się, mają świetne właściwości reologiczne, zapewniają naturalny efekt uniesienia i lepszą trwałość. Dziś dysponujemy wieloma rodzajami prepartów Neauvia, dzięki czemu można idealnie dopasować rozwiązanie do potrzeb pacjenta. Co więcej, preparaty sieciowane PEG mogą być uzasadnionym i bezpiecznym wyboremnrównież u pacjentów z chorobą Hashimoto. To daje mi jako lekarzowi duże pole do manewru, bo faktycznie takich osób jest coraz więcej. Zaletą preparatów jest też termostabilność. Można je więc z powodzeniem łączyć z zabiegami wykorzystującymi ciepło, co jak wiadomo, bardzo lubię robić. Wybralismy Neauvię, ponieważ jesteśmy siecią klinik premium specjalizujacą się w wykorzystywaniu laserów i innych urządzeń wysokoenergetycznych. Mamy ich juz ponad sto, dlatego było dla nas niezwykle ważne, aby preparaty kwasu hialuronowego były nowoczesne i termostabilne. To pozwala nam wykonywać terapie łączone z najwiekszą korzyscią dla naszych pacjentów.
Dlaczego edukacja lekarzy jest tak ważna w medycynie estetycznej?
To dla mnie osobista misja. Kiedy zaczynałem, nie było się od kogo uczyć, bo lasery były nowością, a szkolenia praktyczne właściwie nie istniały. Wiedzę zdobywałem za granicą, m.in. w USA i we Włoszech. Dziś staram się tę wiedzę przekazywać dalej. W naszych klinikach szkolimy lekarzy z zakresu laseroterapii i medycyny estetycznej. Uczymy nie tylko techniki, ale też filozofii pracy: jak rozumieć potrzeby pacjenta, prowadzić konsultację, budować zaufanie. Wspólnie z Kariną tworzymy przestrzeń, w której młodzi lekarze mogą się rozwijać w atmosferze współpracy, nie rywalizacji. Szukamy ludzi z pasją, którzy chcą się uczyć, rozwijać i naprawdę pomagać pacjentom. To daje nam satysfakcję, gdy widzimy rosnące pokolenie lekarzy traktujących medycynę estetyczną jako odpowiedzialność, nie trend.
Jakie są plany rozwoju Kliniki Miracki na przyszłość?
Rozwijamy się dynamicznie – planujemy kolejne lokalizacje, wprowadzamy nowe technologie i programy szkoleniowe dla lekarzy. Ale najważniejsze jest, żeby przy tym rozwoju nie zatracić ducha, z którego ta klinika się narodziła, czyli pasji, jakości i troski o pacjenta. To nasza misja od samego początku i fundament mocnej marki własnej. Klinika Miracki to również miejsce, które tworzymy dla naszego zespołu, czyli lekarzy, kosmetologów i pracowników wspierających. Naszym celem jest, aby każdy z nich czuł się tu dobrze, miał przestrzeń do rozwoju, dostęp do najlepszych technologii i mógł w pełni skoncentrować się na tym, co najważniejsze: zapewnianiu pacjentom najwyższego poziomu bezpieczeństwa, skutecznych, szytych na miarę terapii oraz troskliwej, życzliwej opieki. Jak mówiłem, nie uznajemy kompromisów ani dróg na skróty. Z dużą samodyscypliną, konsekwencją i pasją budujemy wartość zarówno dla pacjentów, jak i dla lekarzy. To właśnie ta filozofia, czyli oparcie wszystkiego na jakości, odpowiedzialności i trosce o człowieka niezmiennie prowadzi nas od 18 lat i będzie wyznaczać kierunek naszego rozwoju również w kolejnych latach.
Życzę więc dalszych sukcesów i serdecznie dziękuję za rozmowę.
