Medycyna bez empatii nie działa. Dr n. med. Piotr Furga mówi, co pomaga pacjentkom z rakiem piersi

dr n. med. Piotr Furga

Chirurg ogólny i onkologiczny. Od wielu lat zajmuje się kompleksowo chirurgią piersi. Ukończył liczne staże, warsztaty, kursy związane z chirurgią onkoplastyczną oraz plastyczną piersi w kraju i za granicą. Kierownik pierwszego na Mazowszu akredytowanego przez Międzynarodowe Towarzystwo Senologiczne (SIS – Senologic International Society) Oddziału Chirurgii i Rekonstrukcji Piersi (Breast Unit) w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie przy ul. Szaserów. Wykonuje zabiegi onkoplastyczne i rekonstrukcje piersi oraz szeroki zakres zabiegów z zakresu chirurgii plastycznej piersi m.in. powiększania, redukcji, jednoczasowego podniesienia piersi z powiększeniem. Przyjmuje m.in. w klinice Hospittal w Warszawie https://hospittal.com

Panie Doktorze, czytałam o Panu wiele opinii. I jest jedno słowo, które w niemal każdej się przewija: empatia. To niezwykle cenna cecha, zwłaszcza u chirurga onkologa.

To prawda, wiele pacjentek zwraca uwagę na moją empatię, ale ja sam podchodzę do tego bardzo prosto. Zawsze powtarzam sobie jedno zdanie: „A co, gdyby to była twoja mama?”. Taka myśl naprawdę zmienia perspektywę. Uczy pokory, przypomina o tym, że po drugiej stronie jest człowiek, który przeżywa lęk, niepewność i ogrom emocji. W codziennej pracy bywa różnie – kiedy w poczekalni czeka 40 osób, telefony dzwonią, a na bloku operacyjnym pojawiają się nagłe sytuacje, trudno być w stu procentach empatycznym przez cały czas. Staram się jednak mimo tempa i presji zachować ludzkie podejście, pełne szacunku, spokoju i zrozumienia. Zawsze próbuję poświęcać pacjentkom czas na rozmowę. Tłumaczę, odpowiadam na pytania, czasem po prostu słucham, bo wiem, że to bywa równie ważne jak sama operacja. Robię to również dlatego, że właśnie tak chciałbym, by ktoś potraktował kogoś z mojej rodziny. Bo medycyna naprawdę zaczyna się od rozmowy, a nie od skalpela.

Taka spokojna rozmowa dla ciężko chorej osoby może być bezcenna.

Często słyszę od pacjentek, że nikt wcześniej nie poświęcił im tyle czasu – a ja po prostu wiem, że właśnie tego potrzebują. Czasem oznacza to dłuższy dzień pracy i wyjście z gabinetu znacznie później, niż planowałem, ale inaczej się nie da. Zdarzają się również tzw. trudne pacjentki. Nie dlatego, że ich stan jest wyjątkowo poważny, lecz dlatego, że zadają bardzo wiele pytań. Z perspektywy lekarza niektóre mogą wydawać się drobiazgami, jednak dla pacjentki mają ogromne znaczenie. Ona chce wiedzieć wszystko – od tego, co może jeść, po najdrobniejsze szczegóły dotyczące leczenia. I ja staram się na każde z tych pytań odpowiedzieć, bo wiem, że dla niej to naprawdę istotne.

Zwłaszcza że lepiej zapytać Pana, niż Doktora Google’a albo ChatGPT?

Oczywiście. W internecie można przeczytać wiele rzeczy, często bardzo ogólnych albo wręcz mylących. Pacjentki mają tendencję do porównywania się z innymi, a przecież nie każdy nowotwór piersi jest taki sam. To trochę tak, jakby porównywać śliwkę z czereśnią, przecież obie mają pestkę, ale na tym podobieństwa się kończą. Moim zadaniem jest wyjaśnić pacjentce, jakie ma realne możliwości leczenia w jej indywidualnym przypadku. Niestety, wciąż zdarza się, że w niektórych ośrodkach pacjentka dostaje tylko jedną propozycję i ma się cieszyć, że w ogóle jest termin. Tymczasem w onkologii bardzo rzadko istnieje tylko jedna droga. Jeśli można zaproponować alternatywne, onkologicznie bezpieczne rozwiązania, to pacjentka powinna mieć wybór. Nie chodzi jednak o tworzenie pozornego wyboru, kiedy jedna z opcji po prostu nie ma szans powodzenia. Jeśli jednak istnieją dwa równorzędne warianty, np. operacja oszczędzająca lub mastektomia z rekonstrukcją, staram się, by pacjentka dobrze zrozumiała wszystkie konsekwencje. W onkologii nie ma operacji, które mają wyłącznie plusy, bo każda metoda niesie z sobą ryzyko i możliwe powikłania. Często pacjentka skupia się na aspekcie estetycznym, myśląc: „Będę miała piękną pierś z implantem”, a nie zawsze bierze pod uwagę, że np. po radioterapii mogą pojawić się deformacje czy zbliznowacenia. Zdarza się, że ktoś decyduje się na usunięcie piersi i rekonstrukcję „przy okazji”, myśląc o efekcie wizualnym, a później, po kilku miesiącach, pojawiają się problemy, których nie da się już cofnąć. Dlatego zawsze rozmawiam z pacjentką szczerze i tłumaczę, że czasem lepiej zachować własną pierś i uniknąć ryzyka powikłań związanych z wszczepieniem implantu, niż potem żałować decyzji podjętej w emocjach. Chorowanie na nowotwór to ogromne obciążenie, dlatego moim zadaniem jest nie tylko leczyć, lecz także pomóc pacjentce podjąć decyzję, z którą będzie mogła żyć w spokoju.

A jakich operacji wykonuje Pan najwięcej w Hospittalu?

Wykonuję wiele zabiegów o charakterze estetycznym, takich jak powiększanie, pomniejszanie czy symetryzacja piersi. Zgłaszają się jednak również pacjentki po leczeniu onkologicznym, u których pojawiły się problemy związane z wyglądem lub funkcją piersi. Zdarza się, że po operacji oszczędzającej pierś pozostaje zdeformowana. W innych przypadkach konieczna jest korekta po mastektomii albo po radioterapii, która potrafi wywołać istotne zmiany w wyglądzie piersi. Częstym wyzwaniem jest także asymetria lub uszkodzenie implantów, szczególnie u osób po radioterapii. Promieniowanie może powodować obkurczanie się torebki wokół implantu, co zwiększa ryzyko jego pęknięcia – w mojej praktyce czasem obserwuję takie sytuacje. Wówczas konieczne jest wykonanie plastyki onkologicznej, polegającej na wymianie implantu i jednoczesnym usunięciu starej torebki. Tego rodzaju operacje znacząco różnią się od typowych zabiegów estetycznych. Tkanki po leczeniu onkologicznym bywają słabiej ukrwione i mniej elastyczne, przez co wynik jest trudniej przewidywalny. Sama operacja trwa dłużej i wymaga wyjątkowej precyzji. Równie duże znaczenie ma staranna opieka pooperacyjna. Kluczowa jest właściwa profilaktyka antybiotykowa i utrzymanie absolutnej czystości pola operacyjnego. Ogromną rolę odgrywa także prawidłowa zmiana opatrunków oraz kontrola drenów i systematyczne usuwanie gromadzącego się płynu z loży implantu. Tylko tak można ograniczyć ryzyko powikłań i zapewnić pacjentce bezpieczeństwo, a jednocześnie osiągnąć satysfakcjonujący efekt estetyczny.

Czyli technicznie takie operacje są trudniejsze. A jaka jest różnica między pacjentkami onkologicznymi a tymi, które przychodzą z powodów estetycznych?

Pacjentki po leczeniu onkologicznym są często osłabione po chemioterapii czy radioterapii i są one bardziej podatne na powikłania, jak np. infekcje, problemy z gojeniem czy zakrzepica. Każda operacja wymaga więc większej uwagi, stosowania prewencji antybiotykowej i przeciwzakrzepowej oraz indywidualnego planowania zabiegu. Często trzeba przewidywać różne scenariusze, np. nawet jeśli nie uda się od razu wszczepić implantów, planujemy cięcia w taki sposób, by późniejsze rekonstrukcje były możliwe i bezpieczne, gdy pacjentka przejdzie pełne leczenie onkologiczne. Warto wcześniej zapytać, czy w przyszłości rozważa rekonstrukcję, bo jeśli tak jest, wówczas stosuje się grubsze płaty skórne, więcej pozostawia tkanki tłuszczowej, oczywiście w granicach estetycznych i anatomicznych. Takie niuanse wymagają przewidywania i staranności. Jeżeli podczas operacji nie przewidzi się tych szczegółów, później zostają jedynie korekty, które często nie przywracają pełnego komfortu ani pożądanego efektu estetycznego. Psychologicznie między tymi dwiema grupami pacjentek również dostrzegam wyraźne różnice. Pacjentki „onkologiczne” są częściej gotowe zaufać lekarzowi, ale jednocześnie zależy im na dopracowanym efekcie estetycznym. W pierwszej kolejności stawiają raczej na zdrowie, a dopiero później na estetykę. Po tych cierpieniach, które przeszły, chcą wreszcie dobrze czuć się dobrze w swoim ciele. Pacjentki przychodzące z powodów estetycznych bez istotnych obciążeń chorobowych miewają wysoki i czasem nierealistyczne oczekiwania. Najczęściej liczą na to, że efekty operacji będą „idealne i na zawsze”. A przecież nawet implant z dożywotnią gwarancją nie zatrzyma naturalnych zmian. Tkanki starzeją się, ciało ewoluuje, a przytycie lub utrata wagi mogą całkowicie zmienić wygląd piersi. Dlatego zawsze ważne jest realistyczne planowanie zabiegu oraz odpowiednia edukacja pacjentki, by rozumiała, że piękno wymaga troski, a ciało nie pozostaje niezmienne.

W kontekście chirurgii onkologicznej nasuwa się kolejne pytanie. Czy w Polsce wykonuje się profilaktyczną mastektomię?

Profilaktyczna mastektomia jest w Polsce wykonywana i z roku na rok obserwujemy stopniowy wzrost liczby takich zabiegów, choć nadal dotyczą one stosunkowo niewielkiej grupy kobiet. Najczęściej decydują się na nie młode pacjentki obciążone wysokim ryzykiem zachorowania na raka piersi, wynikającym z obecności silnych mutacji genetycznych, takich jak BRCA1 czy BRCA2. Warto jednak podkreślić, że tego typu operacja nie jest zalecana automatycznie. Każdy przypadek wymaga bardzo dokładnej konsultacji. Decyzja powinna uwzględniać nie tylko obecność mutacji, lecz także sytuację życiową kobiety, plany dotyczące macierzyństwa oraz ogólny stan zdrowia. Nie wszystkie zaburzenia genetyczne uzasadniają tak radykalną profilaktykę – przy mutacjach wiążących się z umiarkowanym ryzykiem lekarz powinien wyjaśnić, że zabieg nie zawsze jest konieczny od razu, a czasem można rozważyć go dopiero po urodzeniu i wykarmieniu dzieci.

Istotne jest również uświadomienie pacjentce, że choć profilaktyczna mastektomia znacząco zmniejsza ryzyko rozwoju raka, niesie z sobą pewne ograniczenia i możliwe powikłania. Dlatego tak ważne jest indywidualne podejście i konsultacja genetyczna, która pomaga rzetelnie ocenić korzyści i potencjalne konsekwencje.

W Polsce zwracamy uwagę nie tylko na obecność mutacji, lecz także na historię choroby w rodzinie. Jeśli matka, siostra czy babcia chorowały na raka piersi, ryzyko pacjentki wyraźnie rośnie – i może stanowić wskazanie do zabiegu nawet wtedy, gdy mutacja nie należy do grupy „silnych”. Kluczowym elementem całego procesu jest edukacja oraz wsparcie emocjonalne pacjentki. Chodzi o to, by decyzja o ewentualnej mastektomii była w pełni świadoma, dobrze przemyślana i dostosowana do jej indywidualnych potrzeb oraz etapu życia.

Jeśli mowa o poszerzaniu wiedzy w tym względzie, jest Pan współzałożycielem Fundacji Sztuka Leczenia im. Gabrieli Kownackiej. Jej zadaniem jest wsparcie edukacji i profilaktyki zdrowotnej.

Tak i celowo nosi ona imię aktorki, która zmarła naprawdę młodo. Jej historia była inspiracją do stworzenia miejsca, w którym pacjentki mogłyby znaleźć rzetelne informacje i wsparcie, na co dostaliśmy zgodę rodziny. W ramach fundacji są organizowane webinary i promowane materiały edukacyjne, a także prowadzone rozmowy online, podczas których kobiety mogą zadawać pytania dotyczące swojej choroby i leczenia. Dzięki temu pacjentki przychodzą na konsultacje lepiej przygotowane, świadome dostępnych opcji i mniej zestresowane, co pozwala im podejmować trafne decyzje. Fundacja stała się więc nie tylko miejscem edukacji, a także wsparcia emocjonalnego dla kobiet dotkniętych chorobą nowotworową.

Dużo wokół nas dzieje się tych smutnych historii. Dobrze, że w takiej klinice jak ta można nie tylko znaleźć sposób na poprawę wyglądu, lecz także w pewien sposób zyskać nowe życie. 

Kiedy pacjentka wychodzi z gabinetu zadowolona i spokojna, ja również odczuwam ogromną satysfakcję. To mnie napędza. Traktuję swoją pracę jak rzemiosło – jak stolarz, który nie tylko dba, by stołek ładnie wyglądał, ale przede wszystkim, by był solidny i służył latami. Radość płynie też z samego procesu. Kiedy uda mi się pięknie zrekonstruować pierś, to moment prawdziwej frajdy. Nie chodzi tylko o estetykę, lecz także o psychiczne wsparcie pacjentki. To ogromnie budujące – widzieć kobietę, która po trudnej chorobie zaczyna odzyskiwać pewność siebie. Pamiętam pacjentkę, która musiała nosić specjalne wkładki, żeby jej piersi były jednakowej wielkości. Po wykonanej u mnie operacji powiedziała, że pierwszy raz od kilkunastu lat odważyła się iść na plażę w kostiumie bez obawy o krytyczne spojrzenia. Ta jej radość była dla mnie najpiękniejszą nagrodą. Nawet jeśli wiem, że przede mną bardzo trudna operacja, już sama rozmowa z pacjentką potrafi zmienić jej, a przez to również moje nastawienie. Gdy spokojnie tłumaczę, co ją czeka, widzę, jak napięcie ustępuje, a pojawia się większy spokój i zaufanie. To pokazuje, że obok wiedzy i umiejętności chirurgicznych równie ważne jest okazanie empatii i wsparcia – bo właśnie one dodają pacjentkom siły, by przejść przez leczenie z większą odwagą.

Wcale się nie dziwię, że natknęłam się na takie opinie o Panu. Dziękuję serdecznie za rozmowę.

Rozmawiała Magdalena Mikołajczyk, zdjęci: Marcin Klaban

Niniejszy przekaz ma charakter niepromocyjny, nie zawiera elementów wartościujących, wykraczających poza obiektywną informację i ma wyłącznie na celu podniesienie świadomości społecznej i poczucia odpowiedzialności na temat zabiegów medycyny estetycznej

Polecane artykuły

Drogi Użytkowniku!

Serwis internetowy www.estetyczny-portal.pl przeznaczony jest dla profesjonalistów, osób posiadających wykształcenie w zakresie medycyny estetycznej oraz dla przedsiębiorców zainteresowanych produktami medycyny estetycznej w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą.

Przechodząc dalej oświadczasz, że

Jestem świadoma/świadomy, że treści na stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów, oraz jestem osobą posiadającą wykształcenie w dziedzinie medycyny estetycznej tj.: lekarzem, pielęgniarką, położną, kosmetologiem, farmaceutą, felczerem, ratownikiem medycznym, lub jestem przedsiębiorcą zainteresowanym medycyną estetyczną w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Estetyczny Portal
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.