Wielu lekarzy traktuje słowo „klinika” w nazwie placówki jako chwyt marketingowy. Tymczasem w polskim prawie jest to określenie zastrzeżone i jego używanie bez spełnienia ustawowych warunków może zostać uznane za wprowadzanie pacjentów w błąd. – Nieuprawnione posługiwanie się taką nazwą może skutkować interwencją Rzecznika Praw Pacjenta, a nawet karą finansową sięgającą 500 tys. zł – wyjaśnia adwokat Krzysztof Dziegielewski.

adw. Krzysztof Dzięgielewski
Prawnik z doświadczeniem menedżerskim, specjalizujący się w prawie medycznym i farmaceutycznym. Zajmuje się obsługą prawną firm farmaceutycznych i medycznych oraz lekarzy i farmaceutów. Dba o zabezpieczenie prawne podmiotów leczniczych, klinik medycyny estetycznej i salonów beauty, a także chroni wizerunek lekarzy oraz wspiera proces importu wyrobów medycznych do Polski. Jest wiceprezesem Fundacji Happy Brain, która wspiera pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi i promuje profilaktykę zdrowia mózgu. Prowadzi szkolenia z zakresu ochrony prawnej i zabezpieczenia biznesu dla branży medycznej i beauty, a także jest autorem licznych publikacji naukowych i opinii prawnych. https://www.kkz.com.pl/zespol/krzysztof-dziegielewski/
„Klinika” w nazwie placówki medycznej – kiedy jest to zgodne z prawem?
Wielu lekarzy wciąż nie wie, że użycie w nazwie swojej placówki medycznej słowa „klinika” to nie jest chwyt marketingowy, ale definicja legalna. Zgodnie z przepisem określonym w art. 89 ust. 6 ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej oznaczenia takie jak „klinika”, „kliniczny” czy „uniwersytecki” mogą być stosowane w nazwie podmiotu leczniczego wyłącznie w określonych przypadkach.
W praktyce oznacza to, że posługiwać się nimi mogą jednostki prowadzone przez uczelnie medyczne albo takie podmioty lecznicze, które zawarły z uczelnią medyczną stosowną umowę umożliwiającą prowadzenie działalności dydaktycznej i szkoleniowej w zawodach medycznych.
Zastrzeżenie to wynika z faktu, że działalność kliniczna wiąże się nie tylko z udzielaniem świadczeń zdrowotnych, ale również z prowadzeniem badań naukowych oraz kształceniem studentów i lekarzy. Dlatego użycie takiego określenia w nazwie podmiotu sugeruje szczególny status organizacyjny oraz współpracę z ośrodkiem akademickim, co oczywiście podnosi prestiż placówki w oczach pacjentów, ale nieuprawnione użycie może jednocześnie wprowadzać pacjentów w błąd.
Jak wskazuje w swoim komunikacie z ub. roku Rzecznik Praw Pacjenta, określenie „klinika” może sugerować pacjentom wyższy poziom specjalizacji, zaplecza diagnostycznego czy powiązania z ośrodkiem akademickim. Tymczasem niektóre prywatne placówki medyczne posługują się tą nazwą wyłącznie w celach marketingowych, mimo że nie spełniają ustawowych warunków.
Interwencja Rzecznika Praw Pacjenta w sprawie nazwy placówki
Sprawa stała się przedmiotem interwencji Rzecznika w jednym z postępowań dotyczących placówki stomatologicznej, która w swojej nazwie używała słowa „klinika”, choć nie była jednostką kliniczną w rozumieniu przepisów. W ocenie organu takie działanie mogło wprowadzać pacjentów w błąd co do charakteru działalności podmiotu.
W konsekwencji Rzecznik Praw Pacjenta uznał działania placówki za naruszające zbiorowe prawa pacjentów i nakazał zaprzestania stosowania nazwy wprowadzającej w błąd. Niewykonanie decyzji Rzecznika może zgodnie z prawem skutkować nałożeniem kary finansowej sięgającej nawet 500 000 zł.
Komunikat Rzecznika stanowi przypomnienie dla podmiotów leczniczych, że nazwa placówki nie może wprowadzać pacjentów w błąd i powinna odpowiadać rzeczywistemu statusowi organizacyjnemu oraz zakresowi prowadzonej działalności.
Czy nazwa „klinika” może wprowadzać pacjentów w błąd?
Rzecznik Praw Pacjenta zwraca uwagę, że atrakcyjnie brzmiąca nazwa placówki medycznej może mieć duży walor marketingowy i wpływać na decyzje pacjentów dotyczące wyboru miejsca leczenia.
Określenie „klinika” może bowiem sugerować wyższy poziom specjalizacji, zaplecza medycznego czy powiązań naukowych.
W analizowanym powyżej przypadku podmiot udzielający świadczeń stomatologicznych posługiwał się nazwą „klinika”, mimo że nie posiadał umowy z uczelnią medyczną ani odpowiedniej struktury organizacyjnej właściwej dla jednostki klinicznej. W ocenie Rzecznika takie działanie mogło wprowadzać pacjentów w błąd co do charakteru i jakości świadczonych usług.
Kto jeszcze może zakwestionować nazwę placówki medycznej?
Należy pamiętać, że działalność lecznicza jest działalnością regulowaną, a nazewnictwo podmiotów medycznych nie może być dowolne. Używanie oznaczenia „klinika” jest dopuszczalne wyłącznie w sytuacji spełnienia wymogów określonych w ustawie o działalności leczniczej, a w szczególności zawarciem umowy o współpracy z uczelnią medyczną.
W przeciwnym razie nazwa placówki może zostać uznana nie tylko przez Rzecznika Praw Pacjenta, ale także przez wojewodę za wprowadzającą w błąd i naruszającą prawa pacjentów, w efekcie czego wojewoda może zakwestionować tę nazwę i nakazać jej zmianę – nawet po latach prowadzenia działalności.
Dlatego też zanim podmiot prowadzący działalność leczniczą zainwestuje w branding lub drogie szyldy, powinien upewnić się, że nazwa jest zgodna z przepisami ustawy, bo tak nieprzemyślana decyzja może sporo kosztować. W tym celu warto skonsultować się nie tylko z agencją marketingową, ale także z prawnikiem.
Pełną treść komunikatu Rzecznika Praw Pacjenta można przeczytać pod tym linkiem.
