Jak praca w medycynie estetycznej wpływa na samoocenę lekarzy? Badania pokazują niepokojące tendencje

Jako lekarze medycyny estetycznej nie patrzymy na ludzi przez pryzmat piękna, tylko możliwości korekty. I to myślenie zaczyna przenikać również do postrzegania samego siebie. Jeżeli dodamy do tego lęk i depresję, to w naszej pracy pojawia się więcej stresu. Zdarza się też obniżenie nastroju. A dostęp do narzędzi korekcyjnych, które mamy na wyciągnięcie ręki, sprawia, że takie zaburzenia mogą być trudne do rozpoznania.

lek. med. Anna Grodecka

Absolwentka Collegium Medicum UMK w Toruniu. W 2018 roku uzyskała tytuł specjalisty dermatologii i wenerologii. Od 2009 roku zajmuje się medycyną estetyczną. Wykładowczyni m.in. na IMCAS, SLDE, IADE, Off Label. Członkini Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych oraz World Society of Interdisciplinary Anti-Aging Medicine (WOSIAM). Od lat pełni funkcję dyrektora medycznego w klinikach Medestetis, a w 2022 została partnerem kliniki Medestetis Klinika Dr Kuschill & Dr Grodecka w Krakowie.

Natknęła się Pani na publikację poruszającą temat wpływu pracy lekarzy medycyny estetycznej na ich postrzeganie siebie. Czy opiera się ona na konkretnych badaniach, czy raczej stanowi rodzaj opinii, obserwacji środowiska?

Są to wyniki badania, które zostało przeprowadzone i niedługo zostanie opublikowane w „Aesthetic Surgery Journal Open Forum”. Wzięło w nim udział prawie 200 osób, z czego prawie połowa to osoby praktykujące medycynę estetyczną, a pozostali – czyli 101 osób – to prawnicy, niezwiązani z tą dziedziną. Uczestnicy wypełniali m.in. kwestionariusz dotyczący zaburzeń postrzegania siebie (body dysmorphic disorder) oraz oceny stresu, lęku i depresji. Okazało się, że objawy BDD występowały u blisko 8 proc. lekarzy, podczas gdy w grupie prawników – tylko u 2 proc. Choć grupa nie jest bardzo duża, bo liczy około 100 osób w każdej z badanych populacji, to już to pokazuje, że coś jest na rzeczy. Wyniki dotyczące stresu, lęku i depresji również były wyższe wśród osób wykonujących zabiegi medycyny estetycznej.

Czy te wyniki były dla Pani zaskoczeniem?

Pracując już ponad 16 lat w swojej dziedzinie, widzę taką tendencję, że my jako lekarze medycyny estetycznej jestśmy stale uczeni oceniania wyglądu innych pod kątem tego, co można poprawić. Nie patrzymy na ludzi przez pryzmat piękna, tylko możliwości korekty. I to myślenie zaczyna przenikać również do postrzegania samego siebie. Jeżeli dodamy do tego lęk i depresję, w naszej pracy pojawia się więcej stresu, zdarza się też obniżenie nastroju. Dostęp do narzędzi korekcyjnych, które mamy na wyciągnięcie ręki, sprawia, że takie zaburzenia mogą być trudne do rozpoznania.

Jak codzienna praca z pacjentami, którzy krytycznie oceniają swój wygląd, wpływa na postrzeganie siebie?

Myślę, że większy wpływ mają szkolenia. Od początku w nich uczestniczymy, omawiamy przypadki i analizujemy, co można poprawić. Jako trenerka widzę, że lekarze pytają mnie: „Pani doktor, co by pani zrobiła u mnie?”. Zawsze odpowiadam: „Nie jesteś moją pacjentką. Nie przyszłaś z problemem”. To trudne, bo będąc cały czas w otoczeniu osób wyczulonych na niedoskonałości, łatwo zacząć dostrzegać je również u siebie. Jest to pewnego rodzaju pułapka i niestety się o niej nie mówi. Nawet na konferencjach nie porusza się tematu, jak osoby wykonujące zabiegi medycyny estetycznej postrzegają same siebie. Nie zaprasza się psychologów, którzy mówiliby o tym głośno. Ale obserwuję ludzi z naszej branży na konferencjach i widzę, jak zmieniają się ich twarze w trakcie kariery, więc wyniki badania wcale mnie nie dziwią.

Czy praca w branży medycyny estetycznej sprawiła, że pojawiły się u Pani jakieś nowe kompleksy lub zauważyła Pani cechy wyglądu, które zaczęły przeszkadzać? Myślała Pani o ich korekcie? 

Tak. Kiedy zaczynałam pracę dawno temu, gdy było większe przyzwolenie na otwarte mówienie ludziom, co jest w nich „nie tak” – uczestniczyłam w szkoleniach, na których słyszałam: „Musisz sobie to naprawić, to masz źle i to masz źle”.  Moim rozwiązaniem było znalezienie koleżanki z branży, której ufam i która potrafi ocenić mój wygląd z dystansu. Kiedy mam pomysł na korektę, idę do niej i pytam: „Czy to już jest ten moment?”. Jeśli mówi, że tak – robimy, jeśli mówi, że nie – czekam.

Jaką korektę zdecydowała się więc Pani wykonać?

Już na początku pracy dowiedziałam się, że mam skróconą brodę i dołek w niej. Wtedy zupełnie mi to nie przeszkadzało. Ale z czasem zauważyłam, że twarz się zmienia – wygląda inaczej, niż kiedy miałam 26 czy 27 lat. Skonsultowałam to z moją koleżanką i uznałyśmy, że to już ten moment. Korekta została wykonana.

Zdarza się Pani korzystać częściej z zabiegów medycyny estetycznej dlatego, że ma Pani do nich łatwy dostęp jako specjalista? 

Nie. Mam swojego lekarza prowadzącego, to ona decyduje. Sam dostęp nie oznacza automatycznego korzystania z możliwości.

Czy wykonuje Pani zabiegi na sobie?

Uważam, że sami siebie bardzo źle oceniamy. Nie widzimy się w 3D, nie widzimy siebie w ruchu, swojej mimiki. Dlatego robienie sobie zabiegów samodzielnie często prowadzi do gorszych efektów, niż gdy robi to ktoś, komu ufamy. Toksyna botulinowa ma przewidywalny efekt, ale inne zabiegi wymagają spojrzenia z zewnątrz – i tego nie da się osiągnąć samodzielnie.

Jak wpływa na Panią codzienny kontakt z pacjentami, którzy negatywnie oceniają swój wygląd?

Moi pacjenci często projektują na mnie swoje wyobrażenie medycyny estetycznej. Uważają, że jestem piękna, idealna – co nie jest prawdą, ale słyszę bardzo dużo komplementów. Staram się jednak zmieniać narrację. Jeśli pacjentka zaczyna od wyliczania, co jej się w niej nie podoba, przechodzimy do rozmowy o tym, co jest w niej ładne. To pomaga ocenić, na ile jej spojrzenie jest realistyczne. Czasami widzę przepiękne osoby, które nie powinny mieć sobie nic do zarzucenia, a jednak mają duże kompleksy. W takich przypadkach uważam, że to praca dla psychologa. My, lekarze, często rozpoznajemy BDD u pacjentów, ale nikt nie rozpoznaje go u nas. A niestety są specjaliści, którzy zaczynają wyglądać źle i stają się własną antyreklamą.

Czy przed rozpoczęciem pracy miała Pani problemy z samooceną?

Nigdy takich nie miałam. To trochę jak z psychologią – niektórzy idą na te studia, żeby pomóc sobie, inni z innych powodów. Ja nie zajęłam się medycyną estetyczną z powodu własnych problemów. Mam dość silną konstrukcję psychiczną. Teraz jestem już na innym etapie życia. Specjalizacja z dermatologii nauczyła mnie większego szacunku dla skóry – że to nie tylko „materiał” do rzeźbienia, ale organ, który ma swoje ograniczenia i możliwości.

Wspomniała Pani wcześniej, że nie ma wsparcia psychologicznego dla lekarzy medycyny estetycznej. Jest szansa na zmianę podejścia środowiska?

Myślę, że brakuje takiej świadomości. Kiedyś trenerzy na szkoleniach wprost oceniali wygląd uczestników – dziś wiemy, że to może być powodem problemów. Są osoby bardziej podatne na ocenianie wyglądu, niekoniecznie przez pacjentów, ale przez media społecznościowe. Tam oczekiwania są jeszcze wyższe – lekarz estetyczny nie może mieć żadnej wady. Często pod filmami z merytoryczną treścią jedyne komentarze to: „Pani doktor, pani jest taka piękna”. Przez pryzmat wyglądu jesteśmy oceniani częściej w social mediach niż w gabinecie. Cieszę się, że to badanie powstało. Autorzy planują kontynuację. Być może dojdziemy do momentu, w którym jak w psychoterapii lekarz estetyczny będzie miał dostęp do przesiewowej oceny stanu psychicznego. Dobrze byłoby wiedzieć, czy jesteśmy w grupie ryzyka, zanim zaczniemy pracę. Do tego czasu radzę każdemu znaleźć zaufaną, doświadczoną osobę, z którą można bezpiecznie rozmawiać o swoich potrzebach. To najlepszy sposób na zachowanie zdrowego rozsądku.

Czyli specjaliści mogą być dla siebie wsparciem?

Tak, ale najlepiej, jeśli to osoby z dużym doświadczeniem. Wspieranie się nawzajem jest ważne, ale to wiedza, jak wyglądają efekty po czasie, jest kluczowa. Tak jak sportowcy dbają o ciało jako narzędzie pracy, my też powinniśmy dbać o swój wygląd, ale bez przesady.

Dziękuję za rozmowę.

Niniejszy przekaz ma charakter niepromocyjny, nie zawiera elementów wartościujących, wykraczających poza obiektywną informację i ma wyłącznie na celu podniesienie świadomości społecznej i poczucia odpowiedzialności na temat zabiegów medycyny estetycznej

Polecane artykuły

Drogi Użytkowniku!

Serwis internetowy www.estetyczny-portal.pl przeznaczony jest dla profesjonalistów, osób posiadających wykształcenie w zakresie medycyny estetycznej oraz dla przedsiębiorców zainteresowanych produktami medycyny estetycznej w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą.

Przechodząc dalej oświadczasz, że

Jestem świadoma/świadomy, że treści na stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów, oraz jestem osobą posiadającą wykształcenie w dziedzinie medycyny estetycznej tj.: lekarzem, pielęgniarką, położną, kosmetologiem, farmaceutą, felczerem, ratownikiem medycznym, lub jestem przedsiębiorcą zainteresowanym medycyną estetyczną w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Estetyczny Portal
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.