Kobieca siła i medycyna. Historia Centrum Medycznego AR w Gdańsku

Wczoraj obchodziliśmy Dzień Kobiet, czyli święto siły, odwagi i wzajemnego wsparcia. Historia sióstr bliźniaczek, dr n. med. Alicji Rustowskiej-Rogowskiej i Wiktorii Rustowskiej, pokazuje, jak wiele można osiągnąć dzięki determinacji i rodzinnej solidarności. W rodzinnym domu stworzyły Centrum Medyczne AR – miejsce, w którym dermatologia, medycyna estetyczna i nowoczesne technologie spotykają się z holistycznym podejściem do zdrowia i urody. W ich pracy wspiera je mama Jadwiga, a ważnym gościem tego miejsca jest także ośmioletnia Ala, córka Wiktorii.

dr n. med. Alicja Rustowska­­­‑Rogowska

dermatolog i wenerolog, absolwentka Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Wykładowczyni GUMed i lekarz w Wojewódzkim Centrum Onkologii w Gdańsku. Członkini polskich i międzynarodowych towarzystw dermatologicznych, laureatka nagrody Dermatolog Roku. W swojej pracy stawia na nowoczesne technologie i naturalne podejście do medycyny estetycznej.

Wiktoria Rustowska

Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.Współtwórczyni Centrum Medycznego AR. Wspomaga działanie kliniki, zajmuje się m.in. administracją. Spełnia się również jako specjalistka w dziedzinie odnowy biologicznej i pielęgnacji ciała. Wykonuje kompleksowe zabiegi SPA, w tym także terapie światłem z wykorzystaniem lampy Dermalux. Prywatnie mama ośmioletniej Alicji, która jest ważną członkinią ich kobiecego teamu.

Zwykle małe dziewczynki chcą zostać piosenkarkami, modelkami, dziś – influencerkami, ale Ty, Alicjo, od zawsze chciałaś być lekarzem. Skąd takie zainteresowanie?

Dr n. med. Alicja Rustowska-Rogowska: Nasz tata studiował medycynę, więc ta tematyka od zawsze była obecna w naszym domu. Niestety, gdy miałyśmy zaledwie 8 lat, zmarł z powodu wrodzonej wady serca. To był z pewnością moment, który znacząco zaważył na naszym dalszym życiu i wpłynął na moje plany zawodowe. Przede wszystkim niezwykle istotna okazała się wówczas rola naszej mamy, która nagle musiała zastąpić nam oboje rodziców. Od samego początku wspierała nas w naszych planach i pomagała realizować marzenia. Mnie już jako ośmiolatce medycyna wydawała się niezwykle fascynującym kierunkiem. Gdy taty zabrakło, pomyślałam, że tak właśnie mogłabym zbawiać świat – pomagać innym. Mama często opowiadała, że tak naprawdę od zawsze wiedziała, że będę lekarzem. Nie bez znaczenia była też sama choroba taty. W naszym domu często bywał jego lekarz prowadzący, prof. dr hab. n. med. Jan Ereciński, wieloletni kierownik Katedry i Kliniki Kardiologii i Wad Wrodzonych Serca i dyrektor Instytutu Pediatrii w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Najpierw opiekował się naszym tatą, a potem miałam w nim wsparcie i kierownictwo przez wszystkie szczeble kariery. Można nawet powiedzieć, że prowadził mnie za rękę, kiedy po kolei kończyłam różne kursy i staże. Przez cały czas ważne było dla mnie także wsparcie mamy, która wysyłała nas z siostrą za granicę na obozy językowe, żebyśmy mogły uczyć się angielskiego i rozwijać swoje umiejętności. 

Na początku myślałam, że będę pediatrą i wybrałam ten właśnie kierunek, ale profesor Ereciński zwrócił uwagę, że przy pracy z dziećmi sporo uwagi poświęcałam ich skórze. To faktycznie mnie fascynowało, dlatego poszłam na dermatologię. Szybko trafiłam na oddział dziecięcy, gdzie prowadziłam małych pacjentów. Świetnie się tam czułam, miałam dobry kontakt z dziećmi. Śmieję się, że być może czuły we mnie sojusznika, bo jestem niewysoka. Jednocześnie mogłam zawsze liczyć na wsparcie mojej promotor i przyjaciółki prof. Małgorzaty Sokołowskiej-Wojdyło. Pod jej okiem dokształcałam się w klinice dermatologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. W międzyczasie zainteresowałam się także dermatologią estetyczną, bo chciałam szukać nowych rozwiązań w zakresie leczenia chorób. Gorąco namawiał mnie do tego mój mąż Wojciech Rogowski, który wciąż kibicuje mi w rozwoju. Dużym wsparciem była też moja przyjaciółka, dermatolog Anita Jabłonowska-Kosek. To przy niej wykonywałam u pacjentki pierwszy botoks 18 lat temu! Pogłębianie wiedzy z zakresu dermatologii estetycznej, a zwłaszcza laseroterapii jest w mojej pracy niezbędne. Dzięki temu mogę wykonywać procedury łączone, które są gwarancją sukcesu terapeutycznego. Z drugiej strony to dla mnie zdrowa odskocznia. Na co dzień zajmuję się klasyczną dermatologią, bardziej onkologiczną – diagnostyką i leczeniem nowotworów skóry oraz zgłębiam tajniki wideodermoskopii. Dlatego moim największym marzeniem był gabinet w moim rodzinnym mieście Gdańsku, gdzie będę mogła realizować swoje cele i pasje. 

I dziś jesteś właścicielką Centrum Medycznego AR. Gratulacje! 

A.R.-R.: Jest w tym ogromna zasługa mojej siostry, Wiktorii. Pewnego dnia powiedziałam jej, że chciałabym mieć jakikolwiek gabinet i poprosiłam o pomoc w szukaniu odpowiedniego miejsca. Kiedy ona wzięła sprawy w swoje ręce, zrobiła mi niespodziankę życia. Zamiast jednego gabinetu powstały aż cztery! I tak narodziło się centrum medyczne AR. Nie mogłam sobie wyobrazić lepszej lokalizacji – w tej kamienicy się wychowywałyśmy. 

Tu był nasz dom, tu tata miał swój gabinet, tu spotykali się wszyscy ci lekarze, których podziwiałam. Potem kamienica była wynajmowana, aż do momentu gdy trzy lata temu do akcji wkroczyła Wiktoria. Ja do końca nie miałam o niczym pojęcia.

Wiktoria Rustowska: To miejsce od zawsze darzymy szczególnym sentymentem, jego okolice znamy na pamięć. Tuż obok chodziłyśmy do szkoły, bawiłyśmy się na pobliskich podwórkach, tu dorastałyśmy… Gdy się stąd wyprowadziłyśmy, kamienica była wynajmowana. Przez wiele lat mieścił się tutaj m.in. hostel, a dogodna lokalizacja tuż przy gdańskiej starówce z pewnością sprzyjała jego funkcjonowaniu. Gdy pewnego dnia Alicja powiedziała mi o tym, że marzy o własnym gabinecie, żeby się rozwijać, postanowiłam natychmiast przystąpić do działania. Stwierdziłam, że nasz rodzinny dom idealnie nadawałby się na jej wymarzone miejsce pracy i że zrobię wszystko, by jej w tym pomóc. Postanowiłam wyremontować kamienicę. Ponieważ jest to miejsce zabytkowe, potrzebowałam mnóstwa pozwoleń, zgód. Na szczęście jako absolwentka wydziału prawa i administracji mam duże doświadczenie w papierologii, pisaniu pism. Dodatkowo byłam mocno zmotywowana. Przyświecał mi cel jedyny w swoim rodzaju: Chciałam spełnić marzenie siostry. Jednocześnie trudno było utrzymać tak duże przedsięwzięcie w tajemnicy.

Od uzyskania pozwoleń budowa kliniki trwała trzy miesiące, a ponieważ mam z Alicją kontakt non stop, musiałam ukrywać przed nią, co akurat robię i gdzie jestem. W międzyczasie urządzałam wszystko, podpytywałam, jakich urządzeń, lamp, foteli potrzebuje. Cały czas pod pretekstem wykańczania tego jednego gabinetu, o którym marzyła. Do samego końca byłam bardzo zaangażowana w każdy etap, aż do tego stopnia, że razem z ekipą wciągałam ladę do recepcji przez taras na pierwsze piętro, co zresztą przypłaciłam kontuzją kręgosłupa. To było dosłownie dzień przed tym, jak wreszcie ściągnęłam -Alicję do nowo powstałej kliniki. To także okazało się niełatwe, bo moja siostra pracowała wtedy w kilku miejscach. Zadzwoniłam do niej i powiedziałam, że w kamienicy leje się woda, więc musi przyjechać, bo awaria jest na tyle poważna, że na miejscu są już wodociągi. Kiedy w końcu dotarła na miejsce, nabrała podejrzeń, widząc, że na piętrze są wymienione drzwi. Gdy weszła do środka i zobaczyła, że zamiast hostelu jest klinika, popłakała się ze szczęścia. Wiedziałam, że chciała przecież tylko jeden gabinet, ale u nas w rodzinie nie ma dróg na skróty – kiedy się angażujemy, to na całego. Co więcej, klinika zaczęła funkcjonować już następnego dnia!

Wiktoria Rustowska i dr n. med. Alicja Rustowska-Rogowska we wnętrzach Centrum Medycznego AR

I faktycznie da się tak z dnia na dzień ruszyć z tak wielkim przedsięwzięciem? 

W.R.: Gdy lekarze, znajomi Alicji i jej męża Wojtka, który jest onkologiem, dowiedzieli się, że będzie prowadziła własną klinikę, nie trzeba było ich długo namawiać, by zaczęli z nami wpółpracę. W tym czasie zadbałam również o uruchomienie niezbędnych systemów informatycznych do rejestracji pacjentów i dokumentacji medycznej. Tłumaczyłam, że już następnego dnia siostra tu właśnie zamierza ich przyjmować, więc jest to niezbędne. Pani, z którą wówczas rozmawiałam, uznała, że to niemożliwe, bo potrzebuje ode mnie sporej dokumentacji. Była zaskoczona, bo miałam plan inwestycyjny, wszystkie niezbędne zgody, opinię sanepidu – nie brakowało ani jednego dokumentu. Tu również niebywale przydało się moje doświadczenie i wiedza ze studiów. Jednak już po otwarciu kliniki zaczęłam trochę odchodzić od prawa. Muszę to powiedzieć: tak naprawdę „przy okazji” studiowałam medycynę razem z moją siostrą. Gdy przychodziły do nas moje koleżanki, były wręcz porażone wiedzą Alicji, jeszcze zanim zaczęła praktykę. Ja wiedziałam, jak dobrym lekarzem będzie – i tak jest, dlatego nie wahałam się ani chwili, by jej pomóc. W klinice najpierw zaczęłam zajmować się sprawami administracyjnymi, zarządzałam systemami operacyjnymi, pracowałam też długo na recepcji, aby ułatwić siostrze start i wspomagać ją w jej działaniach. 

A.R.-R.: Niewątpliwie pomoc siostry w tym wszystkim okazała się nieoceniona. Sama nie potrafiłabym sobie poradzić w kwestiach prawno-administracyjnych. Zresztą nie starczyłoby mi na to czasu. Mam swoich pacjentów tu w klinice, pracuję także w poradni dermatologicznej w Centrum Onkologii w Gdańsku. Dodatkowo na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym prowadzę wykłady z zakresu dermatologii dla studentów pielęgniarstwa i ratownictwa medycznego. Mam też wykłady naukowe na kongresach dermatologicznych i medycyny estetycznej. Wsparcie siostry i bliskich jest dla mnie bezcenne. 

Wiktorio, wiem, że teraz wspomagasz Alicję w jeszcze inny sposób. 

W.R.: Chociaż skończyłam prawo, to zawsze ciągnęło mnie w stronę kosmetologii. W kamienicy, w której mieści się klinika, przez pewien czas było SPA. Zachwycały mnie zabiegi, które tu wykonywano, więc zaczęłam się tym bardziej interesować. Uwagę skupiałam szczególnie na pielęgnacji ciała, modelowaniu sylwetki. Pewnego dnia, gdy istniała już nasza klinika, tym razem to moja siostra mnie zaskoczyła. W 2024 roku na trzecie urodziny Centrum Medycznego AR otworzyłyśmy dodatkowe piętro, gdzie znajduje się SPA i wykonuje się m.in. zabiegi modelujące ciało. Alicja zaproponowała, abym dołączyła do zespołu, który pracuje w tej części, i wreszcie robiła to, co naprawdę lubię. Przeszłam szkolenia, zostałam przyuczona do swojego nowego zawodu. Teraz pracuję jako „trener ciała”. Wykonuję zabiegi, głównie przy użyciu nowoczesnych technologii i światła LED, co sprawia mi wyjątkową

Skoro już jesteśmy przy zabiegach i urządzeniach, to powiedz, Alicjo, co jest dla Ciebie najważniejsze w Twojej pracy. 

A.R.-R.: Jako lekarz dermatolog bardzo cenię sobie pracę z nowoczesnymi technologiami, bo to one pomagają mi usuwać przyczynę problemu. Nierzadko przy użyciu samych leków nie jestem w stanie pomóc pacjentom. Chociaż cały czas kieruje się zdobytą wiedzą, korzystam z międzynarodowych i polskich wytycznych, to wiem, że w wielu przypadkach jest to niewystarczające i muszę szukać nowych rozwiązań. Przykładowo, jednym z częstszych problemów jest w tej chwili trądzik różowaty, który dotyka osoby w różnym wieku. W jego leczeniu pomaga mi m.in. laser naczyniowy Excel V firmy Cutera, który trafia w sedno problemu, bo pomaga w bezpieczny i komfortowy sposób usuwać naczynka na twarzy. Światło tego lasera jest pochłaniane przez hemoglobinę w naczyniach krwionośnych bez uszkodzenia otaczających ją tkanek. Przy bliznach potrądzikowych doskonale sprawdza się radiofrekwencja mikroigłowa a także laser frakcyjny eCO2 Plus Cynosure Lutronic. Od początku istnienia gabinetu nie poprzestałam na jednej maszynie – chcę się rozwijać, aby dawać pacjentom nowe możliwości oraz szanse pozbycia się niedoskonałości. 

W.R.: Alicja to prawdziwa specjalistka od laseroterapii, a jednocześnie zagorzała fanka najnowszych technologii. Niejednokrotnie słyszę od pacjentów, jak bardzo im pomogła. Zresztą od samego początku sporo zainwestowała w profesjonalne wyposażenie każdego gabinetu, zaczynając od lampy medycznej, a kończąc na specjalistycznych urządzeniach. W centrum medycznym AR inwestujemy tylko w certyfikowane preparaty i urządzenia najwyższej jakości. 

Dr n. med. Alicja Rustowska-Rogowska przy platformie Hollywood Spectra Cynosure Lutronic, którego dystrybutorem jest Bogdani Dermatologia.

Czyli jakość to podstawa? 

A.R.-R.: Od powstania kliniki, wiedziałam, że musimy się wyróżniać wiedzą i jakością. Mamy tu wyłącznie certyfikowane produkty, preparaty i najlepsze urządzenia medyczne. Od ponad 10 lat współpracuję z marką Bogdani Dermatologia – dystrybutorem światowej klasy innowacyjnych technologii laserowych. Moim ostatnim odkryciem jest Hollywood Spectra,
czyli platforma laserowa Q-Switch CYNOSURE LUTRONIC.

Daje ona mnóstwo możliwości, bo podwójna długość fali 1064/532 nm oraz duży wybór głowic pozwala mi działać na różnych głębokościach skóry i docierać do sedna problemów. Dzięki tej platformie mogę trwale usunąć przebarwienia, melasmę, tatuaże, makijaż permanentny, co do tej pory było trudne do wykonania. Urządzenie umożliwia także wykonanie peelingu węglowego, czyli opatentowanego, unikalnego zabiegu HOLLYWOOD LASER PEEL®. Pomaga on uzyskać spektakularny efekt glow, czyli to, czego poszukuje większość kobiet trafiających do gabinetu. Sprawia, że cera jest świetlista, wygląda zdrowo. Dodatkowo przy tej procedurze mogę zastosować inne metody zabiegowe, by dodatkowo pobudzić wytwarzanie kolagenu i odmłodzić skórę. 

A testowałyście ten sprzęt na sobie?

A.R.-R.: Nie tylko ten! (śmiech) Ja wolę wszystkiego doświadczyć sama, bo dzięki temu łatwiej mi jest potem postępować z pacjentami. Po prostu mogę jaśniej im wytłumaczyć, kiedy spodziewać się np. większego bólu, ile on potrwa, czy przejdą wtedy przez ciało ciarki. Ludzie często boją się różnych zabiegów, bo nie wiedzą, jakie odczucia mogą im towarzyszyć. Ja na spokojnie wyjaśniam to pacjentom, bo sama wcześniej przeszłam tę samą procedurę. Razem z siostrą, jej córką Alą i naszą mamą tworzymy team, który nie tylko jest dla mnie ważnym wsparciem, ale także znacznie ułatwia mi pracę.

Wszystkie cztery możemy testować na sobie różne zabiegi. Oczywiście w najmniejszym stopniu dotyczy to Ali, bo ona jest jeszcze dzieckiem. Jednak często sprawdza na sobie działanie dermatoskopu czy trichoskopu, bo fascynuje ją oglądanie skóry w dużym powiększeniu. Nierzadko prosi, żebym zbadała jej znamiona czy sprawdziła, w jakim stanie jest jej skóra głowy. Bardzo interesuje się ogólnym stanem zdrowia i wyglądem skóry.

W.R.: Pod tym względem moja córka jest naszą chodzącą reklamą. Często jest tak, że opowiada w szkole, że ciocia jest dermatologiem, a nawet przekazuje innym dzieciom wiedzę, że trzeba badać znamiona. Kiedy dziewczynki z jej klasy miały problemy ze skórą po basenie, Ala od razu zapytała moją siostrę, co może im doradzić, w jaki sposób ją nawilżać.

A.R.-R.: Każda z nas czterech ma inne potrzeby. Przykładowo, nasza mama również ma wykonywane pewne zabiegi, ale już zupełnie inne niż jeszcze kilka lat temu, bo bierze leki, które rozrzedzają krew i są przeciwwskazaniem do niektórych procedur medycznych. W ten sposób ja poznaję potrzeby kobiet w jej wieku i jednocześnie szukam rozwiązań w tym kierunku. Nawet jeśli istnieją przeciwwskazania do pewnych zabiegów, to od razu mogę zaproponować inne procedury, które usatysfakcjonują daną pacjentkę. 

Kobiecy team z Centrum Medycznego AR: dr n. med. Alicja Rustowska-Rogowska, Ala - córka Wiktorii, Wiktoria Rustowska

To rzeczywiście ważne, bo przecież teraz do gabinetów trafiają osoby w różnym wieku. Nie ma już granicy, do kiedy można wyglądać i czuć się dobrze w swojej skórze. 

W.R.: Oczywiście. Jest też duża różnica w podejściu do zabiegów na ciało. Najwięcej osób zgłasza się w celu redukcji tkanki tłuszczowej, cellulitu, rozstępów. Kobiety chcą dobrze wyglądać, niezależnie od metryki. Cieszę się, że dziś jesteśmy w stanie zaproponować im wiele różnorodnych zabiegów, które mogą zapewnić im spektakularną metamorfozę. Zdecydowanie zgadzam się ze stwierdzeniem, że wiek to tylko liczba. Ostatnio trafia do nas więcej pacjentek koło 65.–70. roku Życia, które chcą wymodelować ciało i czuć sie pięknie.

Ich częstym problemem są np. obwisłe ramiona, tzw. pelikany. Kobietom zaczyna przeszkadzać, że ich ciało nie prezentuje się dobrze np. w jedwabnych bluzkach, i wtedy trafiają do Centrum Medycznego AR na zabiegi modelujące. Moim zadaniem jest sprawić, aby znów mogły nosić to, co im się podoba. Zdarzyło mi się już, że po serii zabiegów kobiety zaczynały z dumą odsłaniać ciało, które wcześniej chowały. To dla mnie ogromna satysfakcja z dobrze wykonanej pracy. 

A.R-R.: Dlatego też misją Centrum Medycznego AR jest poprawa wyglądu, a nie jego zmiana. Dla mnie podstawą jest medycyna regeneracyjna, a nie tworzenie kolejnych klonów. Jeśli po dobrze dobranych zabiegach pacjentka ma skórę dobrej jakości, jestem przekonana, że do mnie wróci. Pamiętajmy, że nie u każdego można zastosować wypełniacze. W pewnym wieku tego typu zabiegi mogą sprawić, że twarz staje się zwyczajnie niesymetryczna. Wtedy sięgam po urządzenia laserowe. Starszym pacjentkom mogę zaproponować Ultraformer III marki Classys, czyli urządzenie wykorzystujące technologię HIFU do stymulacji głębokich warstw skóry i tkanki podskórnej. Pomaga ono pobudzić produkcję kolagenu i elastyny, co prowadzi do zagęszczenia i ujędrnienia skóry. Jest to więc odpowiedź m.in. na uporczywe „chomiki”, opadający owal, podwójny podbródek. Jednocześnie urządzenie to można stosować także na ciało, aby zredukować wspomniane „pelikany”, a także aby ujędrnić kolana. 

Czyli w Waszej klinice każdy zabieg można dopasować pod kątem potrzeb oraz wieku. Wiem skądinąd, że chcecie się wciąż rozwijać. Zdradzicie nam, co Was czeka? 

A.R.-R.: Z pewnością można powiedzieć, że chcemy się dalej rozwijać. Planujemy kolejną rozbudowę. (śmiech) Profesjonalną salę operacyjną. W tej chwili w klinice pracują już specjaliści dermatologii, onkologii, chirurgii ogólnej i onkologicznej, a także naczyniowej. Dodatkowo wykonujemy zabiegi z zakresu blefaroplastyki, laryngologii i urologii. Za kilka miesięcy otwieramy również parter, gdzie będą nowe usługi, lekarze kolejnych specjalizacji oraz oczywiście urządzenia najwyższej jakości. Można więc powiedzieć, że nasz rodzinny dom zostanie w pełni wykorzystany w ramach usług medycznych. 

W.R.: Myślę, że cały ten projekt, usytuowanie kliniki w rodzinnym domu, w sercu Gdańska, to było nasze przeznaczenie. Tak jak wcześniej wspominałam, dla nas nie ma dróg na skróty. Są osoby, które zakładają jeden gabinet i na nim poprzestają, ale w naszej rodzinie to jest niemożliwe. To, że tak się razem trzymamy i możemy liczyć na wzajemne wsparcie, nie jest bez znaczenia – to dodaje sił. Zresztą tego uczy nas mama, która jest dla nas największym autorytetem. Od momentu, kiedy po stracie taty musiała nas wychowywać sama, aż po dziś dzień możemy na nią liczyć. Poza wsparciem duchowym pełni w klinice ważną funkcję: doradza nam w biznesie. Wciąż spełniamy marzenia i realizujemy zamierzone cele, aby móc stworzyć miejsce, gdzie każdy znajdzie pomoc. W końcu mamy dla kogo działać, bo czwarta kobieta z naszego teamu, Ala, już pokazuje, że chciałaby kontynuować naszą rodzinną historię. 

Dziękuję za rozmowę.

 

Centrum Medyczne AR 

Wyłącznym dystrybutorem urządzeń Cynosure Lutronic w Polsce jest firma Bogdani Dermatologia  IG 

Rozmawiała Magdalena Mikołajczyk

Niniejszy przekaz ma charakter niepromocyjny, nie zawiera elementów wartościujących, wykraczających poza obiektywną informację i ma wyłącznie na celu podniesienie świadomości społecznej i poczucia odpowiedzialności na temat zabiegów medycyny estetycznej

Polecane artykuły

Drogi Użytkowniku!

Serwis internetowy www.estetyczny-portal.pl przeznaczony jest dla profesjonalistów, osób posiadających wykształcenie w zakresie medycyny estetycznej oraz dla przedsiębiorców zainteresowanych produktami medycyny estetycznej w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą.

Przechodząc dalej oświadczasz, że

Jestem świadoma/świadomy, że treści na stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów, oraz jestem osobą posiadającą wykształcenie w dziedzinie medycyny estetycznej tj.: lekarzem, pielęgniarką, położną, kosmetologiem, farmaceutą, felczerem, ratownikiem medycznym, lub jestem przedsiębiorcą zainteresowanym medycyną estetyczną w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Estetyczny Portal
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.