fbpx

Czy dieta zgodna z grupą krwi pomaga schudnąć?

Autor Magdalena Błaszczak
dieta-zgodna-z-grupa-krwi

Od kilku lat słyszę pytanie: „Co Pani sądzi na temat odżywiania zgodnie z grupą krwi?” Jak tu dyplomatycznie odpowiedzieć? Z jednej strony wiemy, że wśród wegetarian najwięcej jest tych, którzy mają grupę krwi B lub AB. I jest to fakt niezaprzeczalny. Z drugiej strony znam mięsożernych „A” i wegetariańskich „0”.

agnieszka-piskala

Agnieszka Piskała-Topczewska o diecie zgodnej z grupą krwi

diet coach, współautorka książki „Chrzań te diety”

Myślę, że w dzisiejszych czasach, kiedy niezależnie od grupy krwi wszyscy, wchodząc do supermarketu, mamy taki sam dostęp do żywności, w odróżnieniu od naszych pierwotnych przodków, wybieramy po prostu to, co namsmakuje, i to, na co mamy ochotę. Trudno więc w XXI wieku dorabiać do tych faktów jakąś prehistoryczną ideologię. Ja mam grupę krwi „0” i jeśli codziennie nie zjem choćby kawałka (nawet małego) mięsa, to trudno mi złapać żywieniowy rezon. Moi przodkowie to ci, którzy szukali mamuta. Ale jak na tego mamuta spadło uderzone piorunem palące się drzewo, to okazywało się że przypieczony mamut smakuje lepiej niż surowy. Pieczony schab lub karkówkę zjem z przyjemnością, ale nad tatarem się zastanowię. Dla mojej Mamy (grupa krwi „A”), codziennym dylematem jest, czy zjeść biały ser z miodem, czy mozzarellę z pomidorem. Mój „korpoprzyjaciel”, Zbychu, właściciel grupy krwi „B”, to zatwardziały wegeterianin. Może więc, zamiast wyznaczonych nam prehistorycznych menu, po prostu posłuchamy siebie?
Może usłyszymy, co naszemu organizmowi służy, a co nie? Po czym czujemy się dobrze, po czym mamy energię do działania, a co nam ciąży i utrudnia życie? Mimo że jestem „0”, ale i ja czasem mam ochotę na kilka dni z jajkami w majonezie, serkiem białym ze szczypiorkiem czy twarożkiem z dżemem mojej mamy. I dobrze mi z tym.

Dieta zgodna z grupą krwi a własne doświadczenia

Ostatnio przeczytałam o diecie zgodnej z grupą krwi w jednym z poczytnych magazynów dla kobiet. Autor twierdził, że dla mojej grupy krwi niewskazane są warzywa strączkowe (fasola, groch, bób, cieciorka, soczewica), i tu mogę się z nim zgodzić. Bardzo je lubię, ale potem organizm wystawia dość bolesny rachunek. Jednak kiedy przeczytałam, że mogę zjeść łososia, a nie mogę tuńczyka, to cała moja teoria diety według grupy krwi legła w gruzach. Bo zasadniczo, czym się różni łosoś od tuńczyka? Oprócz tego, że należą do kategorii ryb? Jedna jest bardziej mięsna, a druga bardziej wegetariańska? Nie sądzę. Ostatnio konsultowałam dietetycznie trzy zwyciężczynie pewnego konkursu. Każda w innym wieku, pochodząca z innej lokalizacji (duże miasto, małe miasto i wieś), o innych preferencjach żywieniowych, z zupełnie innym stylem życia, nawykami żywieniowymi. Jedna – fanka czerwonego mięsa i kurczaków, inna – nienawidząca produktów mlecznych, trzecia – zwolenniczka słodyczy i owoców. Jedna – stawiała na białko, inna – nie wyobrażała sobie życia bez węglowodanów (pierogi, makarony, kluski). Ich wspólnym mianownikiem była nim grupa krwi A (RH+).
W XXI wieku nie ma czegoś takiego, jak dieta według grupy krwi.

*w artykule wykorzystano fragmenty książki „Chrzań te diety” A. Piskała-Topczewska, K. Romanowsk
Niniejszy przekaz ma charakter niepromocyjny, nie zawiera elementów wartościujących, wykraczających poza obiektywną informację i ma wyłącznie na celu podniesienie świadomości społecznej i poczucia odpowiedzialności na temat zabiegów medycyny estetycznej.

POLECANE ARTYKUŁY

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności Akceptuję Polityka Prywatności

Polityka Prywatności